W obchodzonym dzisiaj Międzynarodowym Dniu Tolerancji można by pisać o wielu wykluczonych w dzisiejszej Polsce: biednych, bezrobotnych, wykwaterowanych na bruk, głodujących dzieciach, tych, którzy żyją w ubóstwie, nie mają konstytucyjnie zagwarantowanej podstawowej opieki zdrowotnej czy równego dostępu do oświaty. Piotr Pacewicz w dzisiejsze Gazecie Wyborczej, w tekście: Kościół przeciw tej tolerancji, z troską pochylił się tylko nad gejami i lesbijkami. Pisząc „tej" ma na myśli cytowany wcześniej fragment Deklaracji Zasad Tolerancji, przyjętej w 1995 roku, z okazji pięćdziesiątej rocznicy istnienia UNESCO.
Deklaracja ta stanowi:
„Tolerancja to szacunek, akceptacja i uznanie bogactwa różnorodności kulturowej naszego świata, wielości form wyrazu i wymiarów człowieczeństwa. Rozwija się dzięki wiedzy, otwartości, komunikacji oraz wolności myśli, sumienia i religii. Tolerancja to harmonia różnorodności. To nie tylko obowiązek moralny, ale także wymóg polityczny i prawny. Tolerancja - cnota, która czyni możliwym pokój - przyczynia się do zastąpienia kultury wojny kulturą pokoju".
Okropna ta Polska, w której redaktorowi Pacewiczowi przyszło żyć! Dwa lata nie rządzi już PiS, a comming out nadal ma się marnie. Czyżby PO przejęło ten kluczyk od szafy i nie chciało oddać? A może kościół zdeponował go w zachrystii? Dziwię się redaktorowi, że cytując wypowiedzi księdza Jana Guzowskiego i fragment deklaracji, zupełnie nie obejmuje rozumem istoty rzeczy, przeinacza fakty, manipuluje stwierdzając: Na razie większość Polaków (...) jest zdezorientowana. Z jednej strony brzydko dyskryminować, ale z drugiej - lepiej, żeby ci geje i lesbijki siedzieli cicho. Od absolwenta psychologii i dziennikarza wymagana jest znajomość pojęcia „tolerancja", która wcale nie oznacza akceptacji czyjegoś zachowania czy poglądów, a tym bardziej promocji. Wręcz przeciwnie, tolerancja to poszanowanie czyichś zachowań lub poglądów, mimo że nam się nie podobają. Termin pochodzący z języka łacińskiego „tolerantia" znaczy: cierpliwa wytrwałość, a czasownik „tolerare" - wytrzymywać, znosić, przecierpieć. Kolejnym nadużyciem jest stwierdzenie, że „Kościół odmawia gejom i lesbijkom prawa najważniejszego - do ich sposobu na bycie człowiekiem". choć cytowane wypowiedzi księdza temu przeczą. Wypowiada się on tylko, że seksualność to sfera intymna.
Dlatego redaktor Pacewicz źle wstrzelił się w czas.
Przecież za rządów tolerancyjnej Platformy problem ten miał nie istnieć!
Wolność jest w Tobie
I gdy Ci będą powtarzali, że to dla Ciebie umeblowali nowy, wspaniały świat, nie wierz. Zrobili to tylko dla siebie. Nie ufaj w ich zgrabne, wypolerowane, błyszczące, choć puste frazesy, że to dla Twego dobra. Zmysły uśpisz, uczucia stępisz, rozum omamisz. Bądź czujny. I dumnie noś ten swój patriotyzm, zakurzony, niemodny - jak mówią - nikomu niepotrzebny frak.
Wolność jest w Tobie. Zamknięta między pierwszym a ostatnim oddechem, między słowem, a jego desygnatem, pośród symboli powitania, gestów pożegnań i znaku krzyża. Ma twarz Madonny, matki, dziewczyny, żony. Kształt doskonały, jedyny i niepowtarzalny, zamknięty w Twych myślach i marzeniach, nieosiągalny na wyciągnięcie ręki, a tak miły sercu i bliski.
Masz wszystko. Ogień w kominku i dach, co chroni. Rozkosz zapomnienia i gorycz przesytu. Zapach domu, pieczonego chleba, słonych, morskich fal, powietrza pełnego ozonu po nagłej burzy, głębokiej ambry parującej ziemi, oddech wiatru, rozniecający ogień. To Twoje życie. Twoje żywioły. Twój wybór. Wolność decydowania o sobie, własnym losie, wolność wyboru tej ścieżki, po której przejście będzie niezapomnianym doświadczeniem. Choć stopy będą krwawić od ostrych kamieni, będziesz wolny. Jak myśl chłodna i ożywcza na granicy snu i jawy. Jak piasek skrzący się w słońcu odblaskami szczerego złota. Jak pielgrzym wyruszasz ku słońcu, w poszukiwaniu swojego skarbu. I przyjdzie Ci długo wędrować, zgłębiać tajemnice życia i śmierci, wertować opasłe tomy pełne mądrości, kosztować nieznanych Ci dotąd owoców, nasycać oczy i duszę obcymi widokami. Gotycka Katedra, portret pewnej damy, dorycka kolumna. Wolność dla sztuki, prawdy, wolność dla honoru. Twoja własna, oswojona, jak tubylcze kobiety z obrazu Gauguina, bose i łagodne.
Przez ramię odrzuć strach tchórzy, nie miej dla nich litości, wykreśl z notesu tych, którzy raz zdradzili. Powiedz „nie" łajdakom bez czci i honoru, złodziejom historii i pamięci. Będą osądzeni. Twoja wolność zrodzona z buntu, pogardy i gniewu, zwycięży. Jeśli zabronią Ci żyć - Twoja siła między śmiercią a zmartwychwstaniem, jeśli zabiorą Ci krzyż - masz go w sobie. Powtarzaj tylko Tobie zrozumiałe zaklęcie, mądrość bierz z ołtarza. To Twoje sacrum. Twoje na zawsze. Jesteś wolny.
Niech Sokrates otworzy Ci drzwi...

Orwell już, czy jeszcze trochę?
A wszystko to dla naszego bezpieczeństwa, wewnętrznego i zewnętrznego, czyli wirtualnego.Pułkownik Krzysztof Bondaryk nie blokuje kariery swoim podwładnym. Dyrektora Departamentu Bezpieczeństwa Teleinformatycznego i Informacji ABW, Michała Chrzanowskiego, jak to się mówiło za komuny - pchnął dalej. Chrzanowski stanął do konkursu na dyrektora NASK - Naukowo-Akademickiej Sieci Komputerowej i powalił swoją wiedzą i umiejętnościami innych kandydatów. 30 października został mianowany na to stanowisko przez minister Barbarę Kudrycką, „tańczącą ze służbami", ale nie wszystkimi. Tylko z ABW.
Do konkursu przystąpiło 17 kandydatów. Komisja odbyła cztery posiedzenia i przeprowadziła dwuetapowe postępowanie. Komisja Konkursowa dokonała oceny kandydatów i postanowiła rekomendować Ministrowi Nauki i Szkolnictwa Wyższego cztery kandydatury w następującej kolejności:
1) Michał Józef Chrzanowski,
2) Olaf Gajl, 3) Marek Średniawa,
4) Andrzej Zdzisław Bartosiewicz.
Komisja Konkursowa obradowała w następującym składzie:
1) dr hab. Paweł Węgrzyn - przewodniczący Komisji Konkursowej - przedstawiciel MNiSW,
2) mgr inż. Piotr Durbajło - przedstawiciel MNiSW,
3) mgr Jarosław Mojsiejuk - przedstawiciel MNiSW,
4) dr hab. inż. Andrzej Pacut - przedstawiciel NASK,
5) mgr Mirosław Maj - przedstawiciel NASK.
Informacja ta jest jednak błędna, ponieważ Piotr Dubajło nie jest przedstawicielem ministerstwa, ale podwładnym Chrzanowskiego, pracującym w ABW. Wcześniej w MSWiA, gdzie odpowiadał m.in. za funkcjonowanie numeru alarmowego 112 i realizację projektu PESEL2. Z MSWiA wyleciał po świątecznej jeździe na niebieskim kogucie. Po tym fakcie, specsłużby przesunęły go tymczasowo ze stanowiska zastępcy dyrektora Chrzanowskiego na stanowisko doradcy szefa ABW; inaczej nie mógłby zasiadać w komisji konkursowej oceniając swojego przełożonego.
Drugi przedstawiciel MNiSW - Jarosław Mojsiejuk - członek Rady Programowej NASK z ramienia... HP, też dziwnym zbiegiem okoliczności wywodzi się z bliskiego kręgu znajomych szefa ABW z czasów jego działalności w TICONS, w której zasiadał też Bondaryk. Akcja przejęcia przez specsłużbę NASK była planowana od dawna - w ubiegłym roku wprowadzono do Rady Naukowej NASK dwóch przedstawicieli ABW - Chrzanowskiego i Maciąga, którzy wyróżnili się krytykując byłego dyrektora NASK za brak prywatyzacji części telekomunikacyjnej.
Pracownicy NASK byli zastraszani trwającymi równolegle z wyborem nowego dyrektora NASK przesłuchaniami ABW w sprawie nietrafionej inwestycji NASK w opcje walutowe. Profesor Pacuta, kierownik laboratorium biometrii nagle trafił do szpitala. Niektórzy profesorowie i członkowie Rady Naukowej NASK pamiętają czasy nacisków i metod działania innej służby w innym ustroju - SB w PRL - ale jakże podobne do tych, stosowanych przez ABW w demokratycznej III RP. Na razie w obawie o podsłuchy przestali korzystać z telefonów komórkowych i rozmawiać w pomieszczeniach NASK. ABW przejęła kontrole nad NASK, następne mogą być inne ośrodki akademickie.
Orwell już, czy jeszcze trochę?
http://www.nask.pl/wydarzeniaID/id/563
http://www.ngi24.pl/article/405/
W pięknym i bajecznie bogatym kraju, zwanym Arabią Saudyjską, jednym z największych eksporterów ropy, z którego sąsiadem Katarem przez chwilę robiliśmy interesy, zwykłym ludziom nie żyje się tak kolorowo. Gdy król i premier opływają w luksusach, mają piękne wille i jachty, a prawo zawsze stoi po stronie bogatych, wobec biednych łamane są prawa człowieka, na które przymyka oczy również największy sojusznik. Najbardziej kontrowersyjne wyroki - obcięcie ręki skazanym za kradzież, stosowane jest tylko wobec biedoty.
Gdyby za wszystkie złodziejskie prywatyzacje i afery w naszej III RP karano ucinaniem dłoni, większość jej luminarzy chodziłaby bez rąk, a nawet kilkoro przechadzałoby się po unijnym parlamencie. Nasza rodzima Temida ma wiele wspólnego z arabską: łypie okiem znad opaski i wie, kogo oszczędzić, czyli umorzyć sprawę, a kogo oskarżyć. Zwykle umorzenie uzasadniane jest brakiem dostatecznych dowodów czy znikomą szkodliwością czynu, podobnie jak przeciąganie procesów, w celu przedawnienia sprawy. Przykładem jest chociażby proces, trwający już 9 lat o nielegalny handel bronią pod kuratelą WSI, w którym b. szefowie WSI Konstanty Malejczyk i Kazimierz Głowacki mają zarzuty postawione im przez prokuraturę wojskową. Obu grozi do 10 lat więzienia.
Za większość afer naszej transformacji nie odpowiedział nikt, prywatyzacje nie zostały rozliczone, lub, jak w przypadku Techmy i KrakChemii, czy prywatyzacji Wedla, przez Janusza Lewandowskiego, umorzone. O aferach prawa można poczytać na stronie: http://www.aferyprawa.com/
Odkrywają one drugą stronę medalu, nazywaną popularnie zamiataniem sprawy pod togę. Dotyczą sędziów oszustów, przekrętów prokuratorów, adwokatów-czyli mecenasów chałtury prawniczej, oszustw komorników i urzędników państwowych. Nic dziwnego, że witryna została zgłoszona jako stanowiąca zagrożenie i została zablokowana. Włamano się też na amerykański serwer, z którego publikowane są Afery Prawa. Odkrywanie prawdy w III RP jest karane. Nikt nie może wkraczać w raj dla złodziei, łapówkarzy, ustawianych przetargów, korupcji i złodziejstwa rządzących, fundacje, przez które przepływały miliony, i spółki córki, które wyprowadzały kapitał z państwowych zakładów.
W tym skansenie PRL-u, jakim jest III RP, rozciągnięto parasol ochronny nad postkomunistycznymi i kastowymi środowiskami, które nadal cieszą się przywilejami; są nietykalni i mają zawsze rację. Nic dziwnego, że popierają i chronią ten układ, śmiejąc się wprost z Polaków, których prześladowali. Bezprawie stało się prawem. Odwilż dla katów i ochronę interesów zapewnił im okrągły stół, dał nietykalność i poczucie bezkarności. Podobnie jak władzy i bogaczom w Arabii Saudyjskiej.
A co z biednymi ludźmi? Wobec nich Temida jest bezwzględna. Właśnie skazała emerytkę na 300 zł grzywny i 170 zł kosztów procesu za narażenie skarbu państwa na stratę sześciu groszy.
piątek, 20 listopada 2009
480: 1997
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:
WITAM NA MOIM BLOGU POLITYCZNYM! Proponuję oryginalne danie: słowa w sosie ostro-gorzkim - produkt ciężko strawny i kaloryczny, okraszony szczyptą humoru i odrobiną ironii.